|
|
HISTORIA
Początki zespołu Arbitrium sięgają roku 2000, czyli czasów zamierzchłych, żeby nie powiedzieć - prehistorycznych. Pierwszego składu nie pamięta już prawdopodobnie nikt, może poza Marcusem – założycielem i gitarzystą prowadzącym obecnym w kapeli do dziś. Mało kto wie również, że w czasach owych wokalista miał śpiewać Growlem, basisty nie było widać zza własnej gitary a perkusista, cóż… W każdym razie zespół w pierwszym składzie nigdy nie dał żadnego koncertu i miał chyba ze dwa utwory. Jeden z nich to „ROTHA” (czyt. Rota) - utwór opierający się o cztery akordy (non - stop te same) i słowa by Maria Konopnicka "wygrowlowane" do mikrofonu. Drugi (nigdy nie skończony w tej wersji) to zaczątek „The Rope” - pierwszego autorskiego utworu Arbitrium, do którego słowa napisał ŁySy nie będąc jeszcze członkiem zespołu...
Niedługo potem ówczesny wokalista zrezygnował z projektu, a za nim cała reszta (niektórzy święcili potem muzyczne sukcesy m. In. w Hebrefen czy Fomoraig), zostawiając Marcusa samemu sobie. Taki stan nie trwał jednak długo. Do solowego dołączył rytmiczny – Karol „Carlos” Kalinowski i tak sobie chłopaki w domowym zaciszu klepali standardy takich kapel jak MetallicA czy Iron Majdanek.
Gitarzyści wystąpili swego czasu na przeglądzie w ZST w Suwałkach. Efekt był taki, że zarazili całą ideą Artura Adamczewskiego (a.k.a. „Czeski”), który niezwłocznie zakupił gitarę basową i dołączył do Arbitrium.
Traf chciał, że jakiś czas później gitarzyści spotkali ŁySego na jakiejś masowej imprezie pod chmurką. Chłopak (na pewno trzeźwy) całą drogę powrotną darł ryja, bezlitośnie kalecząc tak lubiane przez kolegów standardy (patrz wyżej). ŁySego nie trzeba było długo namawiać na pierwszą próbę. Jak przyszedł, tak został i drze ryja do dzisiaj pisząc przy okazji teksty.
Ostatnim ogniwem (bynajmniej nie najsłabszym, wręcz przeciwnie) pierwszego pełnego składu był Karol „Rex” Gudajtys - perkusista już w okolicy znany, ograny, oklepany w wielu kapelach. Przyprowadzony kiedyś do legendarnej kanciapy w ZST Suwałki, gdzie Arbitrium próbowało, zasiadł za gary i miejsca nie oddał przez długie lata. Dlaczego wtedy zechciał grać w składzie absolutnych nowicjuszy? Podobno B. Wołoszański robi o tym program…
Pierwszy koncert Arbitrium zagrało w suwalskim MDK 30 listopada 2001, razem z Hebrefen, Profugus i Wrinkled Fred. Przyjęcie zespołu było bardzo dobre, co tylko rozbudziło zapał „Arbitrów”. Kolejne miesiące to wysyp nowych numerów i koncerty grane praktycznie co tydzień – w Suwałkach, Augustowie, Gołdapii (ja pierd… - jak my lubimy tam grać! – przyp. ŁySego), Katowicach i Bogowie wiedzą, gdzie jeszcze… Powstały „The Rope” w finalnej wersji, lubiany głównie przez Panie „Ogień”, skoczne „3/4”, „Blask Księżyca” oraz „The Tormentor”, „Alone” i balladowe „Drzwi”, utwory grane do dzisiaj; wszystko to uzupełnione na sztukach coverami wśród których znalazły się m.in. „Afraid to shoot strangers” Iron Maiden, „Full Moon madness” Moonspell’a, „Głos z ciemności” KAT’a i niezliczoną ilością utworów Metalliki. Pod koniec współpracy zespołu w tym składzie skomponowano jeszcze „Po prostu”, „Padlinę (a.k.a. Charchorr)” i „Arbitrium”, po czym… Nastąpił absolutny rozpad…
Młodzieniaszkowie podorastali i jasnym stało się, że pora zarobić parę groszy. Pech chciał, że Carlos, Rex i Czeski wybrali zarobek na obczyźnie. Pozostawieni sami sobie Marcus i ŁySy kombinowali dalej… Do zespołu zaproszono wieloletniego kolegę Bartosza „Jimi” Zackiewicza (git.) z Zak Hand Red Bar oraz Vinniego, młodego garowego, który jednak nie zagrzał długo miejsca zwolnionego przez maestro Rex’a. W międzyczasie ŁySy udzielał się też wokalnie w Panzer’Faust, który w trybie pilnym szukał wokalisty na trasę. Okres 2005-2006 roku to jednak bardzo mała aktywność Arbitrium. Rzadkie próby, często zmieniający się skład i coraz większe zaangażowanie ŁySego w Panzer’Faust zahamowały działalność zespołu. Lepsze czasy miały jednak nadejść wkrótce…
Latem 2006 roku Panzer’Faust rozpadł się z hukiem a jego lider został wygnany za zachodnią granicę. ŁySy i Marcus rozpoczęli ponownie próby Arbitrium. Do zespołu dołączył inny były muzyk Panzera – Cronos, bardzo doświadczony basowy. Gitarę rytmiczną obsadził ponownie Jimi a za garami zasiadł Kozuo – perkusista o niewielkim doświadczeniu ale o niepospolitym zapale i talencie. Po kilku miesiącach i pierwszych koncertach miejsce Jimiego zajmuje doskonały gitarzysta - Peter, kolejny ex-członek Panzer’Faust…
Odrodzone Arbitrium szybko opanowuje stary repertuar i, co najważniejsze, bierze się za komponowanie nowych utworów. Przez kolejne miesiące scementowany stały skład gra regularne próby i koncerty. Coraz częściej dobiegają słuchy o nagraniach… ...i kiedy tak wszystko już szło dobrą drogą, pałker KozUo nagle porzucił szeregi kapeli w maju 2009 roku. Zmasowane poszukiwania i przesłuchania setek chętnych bębniarzy zakończono w piękne wakacyjne popołudnie. Nowym członkiem Arbitrium został stary znajomy - Lewy. Lewemu życzymy powodzenia i wytrwałości (i sprawnej wątroby).
DISCLAIMER: "Autor historii (o mega-subiektywnym podejściu) bardzo przeprasza wszystkie osoby, które mogłyby być tam opisane a nie zostały ujęte, jak również wszystkich, których wkład w historię został opisany inaczej, niż by to pamiętały. Spowodowane jest to dziurami w pamięci powstałymi przez lata działalności zespołu, wywołanymi towarzyszącą owej działalności adrenaliną i hektolitrami wypitych napojów wyskokowych, czy coś..."
|
|
|